sobota, 12 stycznia 2013

Praca - czym to się je?

Przeraża mnie podejście ludzi do pracy, ale może to tylko świadczy o tym, że jestem przestarzała?

Oto jeden przykład tego tematu.

W którymś numerze mojego ulubionego tygodnika przeczytałam artykuł z wypowiedziami kilku młodych osób pracujących w handlu. Jedna z nich, nazwijmy ją Ania, opowiadała o swoich doświadczeniach z pracy w sklepie z odzieżą damską (albo może i męską też, ale Ania mówiła o dziale damskim). Ania twierdziła, że ma bardzo trudną i nieprzyjemną pracę z powodu klientów sklepu.  Narzekała, że niektórzy są agresywni lub niekulturalni (w przymierzalni raz znalazła odchody w torebce plastikowej), i współczułam jej, bo to rzeczywiście paskudne.  Następnie Ania zaczęła narzekać na klientkę, która nie dość, że przymierzyła kilka sweterków (które potem biedna Ania musiała zapinać na guziczki i układać na półce), to jeszcze, o zgrozo, żądała, by Ania sprawdziła w magazynie, czy nie mają innych rozmiarów!  W domyśle: Co za bezczelność, żeby klientka w sklepie odzieżowym przymierzała ubrania i jeszcze szukała rozmiarów!  W głowie się nie mieści!

W tym momencie lektury zagotowało się we mnie.  Czy Ania, podejmując tę pracę, została dokładnie powiadomiona o jej obowiązkach?  A jeżeli nawet nie, to  czy nie można było się domyślić, na czym polega praca „ na sklepie”? Może wydawało jej się, że płacą jej, żeby po prostu tam stała i ładnie wyglądała, jak wystrojony manekin?  Może, kto to wie. Wina może tu leżeć po stronie pracodawcy albo pracownicy, i bez dalszych informacji tego nie dojdę.

A może Ania uważała, że za mało jej płacą na to, żeby miała się starać.  Rozumiem, że mogła mieć dużo wyższe ambicje niż praca w sklepie z odzieżą, ale skoro zdecydowała się wziąć tę pracę, to czyż nie powinna, choćby z szacunku dla samej siebie lub nawet ze zwykłych nudów, przyłożyć się do niej?

Napiszę jeszcze na ten bulwersujący temat, który podciąga się pod kilka z moich ulubionych bolączek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Adres emailowy nie będzie wyświetlany.

Wizyta

Dzisiaj na rogu mojej ulicy pojawił się Pan Premier, aby złożyć bukiet kwiatów pod tablicą upamiętniającą "Profesora Lecha Kaczyńskie...