wtorek, 24 stycznia 2017

Nie wiem kim jestem

Wydawało mi się, że jestem patriotką, do kościoła uczęszczam, kocham mój kraj, cudzoziemcom  pokazuję jego najlepsze strony i  zachwalam zalety, bić bym się za ojczyznę też poszła i w ogóle zależy mi na jej przetrwaniu i przyzwoitej pozycji w świecie, czyli normalnie  „Bóg i Ojczyzna”.  Niestety, w ciągu ostatniego roku jednak zwątpiłam w swoje racje, bo najpierw okazało się, że jestem Polką gorszego sortu, bo żyję i udzielam się w Europie; potem wyszło na jaw, że z różnych powodów  nie trzymam się polskich tradycji, więc nie zasługuję na miano Polki, bo przecież nie potępiam wegetarian (choć  sama chętnie i często jadam mięso), rowerzystów nie mieszam z błotem (mimo, że rower, w moim doświadczeniu, poważnie zagraża mojemu zdrowiu i życiu), popieram tych, co troszczą się o przyszłość naszego środowiska, a na dodatek mam wielu przyjaciół, obu płci, którzy „kochają inaczej”.

Następnym moim politycznym grzechem jest wspieranie WOŚP, która została wyklęta przez pewną uczoną posłankę, ale która od wielu lat skutecznie doposaża srodze niedofinansowane szpitale w sprzęt nierzadko ratujący życie. Ciekawe, czy owa posłanka odmówiłaby skorzystania ze sprzętu ufundowanego przez WOŚP, gdyby chodziło o życie kogoś jej bliskiego?

Mało tego, katoliczką też dobrą nie jestem, wobec czego pewnie po śmierci pójdę prosto do piekła.   Popieram uświadamianie dzieci  o współżyciu seksualnym już w szkole;  nie zgadzam się z zabranianiem im przebierania się za diabły i inne straszydła oraz wycinania lampionów z dyń z okazji Halloween  - owszem, to pogański zwyczaj, ale choinka też przecież pogańska, a Kościół nie ma do niej pretensji.  Nota bene, bardzo do mnie przemówił felieton Michała Ogórka w czasopiśmie „Angora” , w którym autor stwierdza, że diabeł kompletnie zszedł na psy, skoro jedyne czym może grozić naszej wierze to  warzywo.  Nie mam też żadnych uprzedzeń do osób, które uważają tatuaż, potępiony przez Kościół, za godną dekorację własnego ciała: sama bym tego nie zrobiła za żadne pieniądze, ale jak ktoś lubi, to niech ma, co mi do tego, ich ciało, nie moje.

Uczęszczam na mszę w każdą niedzielę i święto, ale czasami jedynie niesamowitym wysiłkiem woli powstrzymuję się od głośnego wyrażenia sprzeciwu na głoszone tam zalecenia dla wiernych.  Przy lojalności wobec Kościoła trzyma mnie tylko fakt, że pośród naszych duszpasterzy są również osoby światłe, które nie godzą się na żadną ściemę i na zniżanie Kościoła do narzędzia polityków. Mało ich jednak!

Na dodatek jeszcze, wykluczają mnie z patriotyzmu moje, zapewne zupełnie nieoświecone,  opinie na temat wypowiedzi oraz działań miłościwie nam panującego oraz jego wasali.  Powinnam przecież, jako dobra Polka, chciwie spijać każde słowo płynące z ich ust oraz przyjmować je, bez kwestionowania racji, jako moją Ewangelię.  A ja co robię?  Oglądam, czytam, słucham, rozważam i wyrabiam sobie własne zdanie.  I pytam Was, czy to jest patriotyczna postawa?

Do tego, że jestem gorszego sortu już się zdążyłam przyzwyczaić, ale według takich reguł, to nawet nie jestem ani patriotką ani katoliczką!  Czyli czym jestem w dobie tej „dobrej zmiany”?

sobota, 14 stycznia 2017

Oda Patriotyczna 2017

Polsko, Ojczyzno moja! Ty jesteś jak zdrowie;

Ile Cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto Cię stracił. Dziś w ciężkich czasach upadek Twój
Widzę i opisuję, bo tęsknię po Tobie.*


 
Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy

I w Ostrej świecisz Bramie! Racz lud swój ochronić,

Który nad przepaść mroczną zepchnięty już stoi

I ma w Tobie nadzieję, że naród wybronisz

Od władców niecnych co zgnębić go pragną i znów

Pogrążyć w toni mrocznej, z której to przez braci

Prostych wybawion już był. Miej litość nad nami!


 
Przed ołtarzami Twymi kolana zginają

I Polski Cię królową wszędy ogłaszają,

Twojego Syna za króla obrali, Bogiem

Jest przecież, ale inne bóstwo uwielbiają

I comiesięczny hołd w pokorze mu składają.


 
Czy to diabeł wcielony dzisiaj nami rządzi?
Który Boga opiewa, lecz się go nie lęka

I mści się bezlitośnie i umarłych nęka,

I nienawidzi obcych, bo są dziwni jacyś,

A w rodzimym zaścianku niepotrzebni tacy.


 
I strasznych wrogów głosi we wszystkich sąsiadach

I kobiet nie szanuje, bo są przecież niczym

I myśl wolną tłamsi, bo ona go zniweczy

I listy godnych robi, a niegodnych dręczy

I zwalnia takich z posad, by w szkodę nie poszli.


 
Zaprowadza porządek wedle Belzebuba.
Wszelakie dobro niszczy i sieje nienawiść,
By jeden Polak skakał drugiemu do twarzy
By nikt już nie potrafił wybaczać bliźniemu,

Lecz każdy uległ władcy nam panującemu.

„Dziel i rządź”  absolutną jest jego zasadą,

Bo ludu zgodna jedność jest jego zagładą.


Czyż nie wie, że rozpętał w spokojnym narodzie

Emocje faszystowskie, jakich się nie godzi

Prawdziwym chrześcijanom oraz patriotom

Wyznawać, bo do zguby prosto wiodą potem?


 
Czyżby nie cenił ludu, z którego pochodzi

I szlachetnego kraju w którym się urodził?

Patriotą się woła, ale czyny jego

Przy każdym jego kroku dom nasz obrażają.

Jedna trzecia narodu go nam postawiła

A rządzi tak, jakby większość nasza z nim była.


Na wspólników wybierał same orły wielkie:

Niedouczonych posłów i prostaki wszelkie,

Co jemu bezmózgowo z góry przytakują;

Groźnego szaleńca co wraz z ministrów zgrają

Razem Ciebie, Ojczyzno, w świecie ośmieszają.

Obsesją jest wiedziony, dyktator bezwzględny,

Plan jego jest przejrzysty, ale tędy droga

Do zguby zdąża pewniej niźli atak wroga.


 
Już była w kraju szczęśliwa nadzieja, że po

Komunie lepsze będą dzieje: zniszczył on ją

I z nas się obśmiewa, naiwnych ziomków, co to

Totalitaryzm, tuszą, naszą jest przeszłością,

I nie ma o co walczyć, cieszmy się młodością

I pierwszą miłością, a resztę niech czart weźmie.

Tak myślą ludzie młodzi, co życia chcą zaznać.

Nie dla nich polityka, co to ich obchodzi,

Lecz gdy później ich dzieci o wolność poproszą,

To zadziwią się bardzo, że gdzieś im umknęła.

Naprawioną historią karmione przez szkoły,

Nie spostrzegą prawdy i nie będą świadome,

Kto je tak urządził, czy że w ogóle były

Urządzone. Jednak prawda zwycięży, może

Nie od razu, ale kiedyś musi – rozumu

Obrazy pominąć się nie da, i Boga nie.


 
Polsko, Ojczyzno moja, Ty która przetrwałaś

Po trzykroć już grabieże zaborczych rozbiorów,

Czy i ten rozbiór przetrwasz, co naród podzielił?

Bądź silna i rozsądna, niech się nikt nie sprzecza,

By bies ten nie zawrócił nas do średniowiecza.


 
*Mam nadzieję, że Wieszcz mi wybaczy wszystkie zapożyczenia oraz rażące braki w kunszcie, ale czułam, że sprawa wymaga poważnego wehikułu.

Neapol - zobaczyć i umrzeć, cz.2

Poniższy tekst przygotowałam w maju 2017 roku, jest 2. częścią wpisu z 09.05.2017. Popołudniowa drzemka to fajna sprawa, tam w Neapolu mie...