Z mojego gabinetu jest widok na sąsiedni dom, o dwa piętra wyższy od naszego dwukondygnacyjnego, dom z zamieszkałym poddaszem oraz piwnicami. Parter i pierwsze piętro w lecie przesłaniają ulistnione drzewa mojego sąsiada z góry oraz te na sąsiedniej parceli, ale okna poddasza, bez żadnych starań, widać jak na dłoni. Firanek nie uznaję, mam rolety, które w razie potrzeby spuszczam, ale może powinnam uznawać, bo tu sytuację mam inną niż w domu w Anglii – sąsiedzi z pierwszego i drugiego piętra oraz poddasza sąsiadującego budynku mają kompletny wgląd do mojego mieszkania, ale tak się przyzwyczaiłam i tak mi dobrze. Jest całkiem możliwe, że właśnie to było przyczyną włamania do mojego mieszkania parę dni po tym, jak ten sąsiedni dom orusztowano w celu remontowania – z rusztowania widok na wnętrze mego gabinetu był znakomity, a akurat wtedy wybebeszyłam zawartość szafki na biżuterię na blat kredensu, bo zamierzałam ją powiesić na ścianie. Biżuteria nie była szczególnie cenna, ot, kilka srebrnych łańcuszków, dwa duże bursztyny i turkusowy wisiorek, ale był też antyczny, misterny i mikroskopijny naszyjnik z granatami oraz cztery ulubione wieczne pióra. Dwa Watermany nie były jakieś specjalne; pozłacane i zgrabne pióro Cross udało mi się odkupić, więc znowu mam, ale jedno było niepowtarzalne: chromowo-czarny Laban z klipsem wysadzanym kryształkami Swarowskiego i z wygrawerowaną dedykacją od mojej firmy, bo dostałam je odchodząc na emeryturę w 2011 roku.
Włamanie jest może trochę jak gwałt, chociaż ma dużo mniejszą siłę destrukcyjną. Niezaprzeczalnie powoduje traumę, która jednak po kilku latach mija, czego na pewno nie można powiedzieć o gwałcie seksualnym. Destabilizuje, bo dowodzi, że twój dom zupełnie nie jest takim bezpiecznym miejscem, za jakie go uważałaś, więc nasuwa pytanie, gdzie jest moje schronisko na tym padole. Pozostawia na jakiś czas uczucie niepokoju, bo kto wie czy nie przyjdą ponownie, i , jeżeli akurat zastaną cię w domu, czy nie zabiją. Nie polecam!
Otóż w tym domu obok zaczęło się dziać, czego nie byłam w stanie przegapić, bo bardzo często, pracując na komputerze, spoglądam w okno dla wytchnienia lub w nadziei jakiegoś objawienia czy inspiracji. Najpierw zauważyłam, że na poddaszu mieszka starszy pan, który czasem samobójczo wychodzi przez okno na dach. Ostatnio te wypady bardzo się nasiliły, bo najwyraźniej zaczął coś konstruować pod swoim oknem. Wystaje tam z dachu taka dziwna rynna na wysięgu, służąca przypuszczalnie do odprowadzania wody deszczowej do rynny naokoło dachu. Między tą rynną a gzymsem dachu pan zaczął budować jakiś podest z desek , o tę rynnę oparty – nawet w którymś momencie usiadł na tym. Występując w samych gaciach z powodu upałów, piłował, przybijał i docinał, aż dzisiaj zdjął tę całą konstrukcję, w jakim celu nie wiem.
Napracował się do tej pory okropnie, mam nadzieję, że osiągnie swój cel, cokolwiek to by mogło być, ale cały czas boję się, że z tego dachu w którymś momencie spadnie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sąsiedzi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sąsiedzi. Pokaż wszystkie posty
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Wizyta
Dzisiaj na rogu mojej ulicy pojawił się Pan Premier, aby złożyć bukiet kwiatów pod tablicą upamiętniającą "Profesora Lecha Kaczyńskie...
-
Kiedy czytam moje ulubione blogi, nasuwają mi się myśli i wspomnienia wydarzeń, własnych lub zaobserwowanych, które trudno ująć tylko w kom...
-
Jeżeli istnieje polski odpowiednik angielskiego „dress code”, to mam nadzieję, że ktoś mnie uświadomi, bo na takowy się nie natknęłam. Cho...
-
O pięć minut drogi od naszego mieszkania znajduje się niepokaźny sklepik Carrefour. Jest mały i ciasny, bez ruchomych taśm do towarów przy...