Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egoizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egoizm. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 sierpnia 2014

Egoistyczne młodsze pokolenie

Kiedy czytam moje ulubione blogi, nasuwają mi się myśli i wspomnienia wydarzeń, własnych lub zaobserwowanych,  które trudno ująć tylko w komentarzach, bo są zbyt rozwlekłe i niekoniecznie dokładnie na temat, więc te najnowsze skojarzenia zapisałam tu.

Doskonale zdaję sobie sprawę z naturalnej kolejności rzeczy, którą jest, między innymi,  narzekanie starszego pokolenia na młodsze, bo jest inne, więc oczywiście gorsze. Staram się jak mogę brać poprawki na ogólny postęp, inne czasy, inne mody, ale mimo tego coś mi tu nie gra.

Zawsze dokładałam wszelkich starań, by zrozumieć otaczający mnie świat, nawet trochę fachowo, bo miałam kiedyś zapędy na zostanie psychologiem, więc niech mnie ktoś mądrzejszy oświeci, jeżli moje wrażenie, że całkiem spora część pokolenia naszych dzieci, czyli osoby około 20-to - 30-to letnie, jest egoistyczna i nieświadoma niczego oprócz własnych potrzeb i zachcianek.

Przytoczę tu niedawno zaobserwowaną scenkę: kobieta w wieku ok. 25 lat czeka w poczekalni do gastrologa, nieprzerwanie terkotając przez telefon. Najpierw, na parę sekund przerywając rozmowę,  usiłuje się wepchnąć do gabinetu lekarza przed starszą panią, która, blada i z niezdrowymi wypiekami na twarzy, sapiąc i człapiąc, wraca do gabinetu z sali zabiegów, czyli najprawdopodobniej ten lekarz zabieg wykonał i po zabiegu chciał jej coś przepisać lub poradzić.  Chwilę potem starsza pani najwidoczniej zasłabła w gabinecie lekarza, bo zawołał kolegę (do którego byłam w kolejce) i potem razem przetransportowali ją na wózku, na oczach oczekujących pacjentów,  spowrotem do sali zabiegowej.  Na ten widok ta kobieta znowu musi przerwać rozmowę na komórce i pyta lekarza, jak długo jeszcze ma czekać.  Lekarz tłumaczy, że jest ciężko, bo dziś co drugi pacjent mu pada (miałam tylko nadzieję, że nie śmiertelnie), a ona na to, że się spóźni do pracy.

Druga taka samolubna trafiła mi się w samolocie Wizzair, podczas lotu powrotnego z Londynu. Leciała z mężem, ok. 6-letnim synkiem i niemowlęciem.  Wiadomo, Wizzair to nie jest luksusowa linia i nie ma numerowanych miejsc, to raczej taki powietrzny autobus dla gawiedzi, ale niektórzy pasażerowie o tym zdają się nie wiedzieć.  Rodzinka miała  wykupione 3 miejsca, a ponieważ podróżowała z dzieckiem poniżej 2 lat, weszła na pokład wcześniej niż inni i zajęła jedną trójkę, z pustym miejscem w środku oraz jedno miejsce po drugiej stronie przejścia.  Ja zwykle wchodzę do samolotu jako jednia z ostatnich, bo obojętne mi jest, gdzie usiądę, a stać pół godziny albo dłużej w kolejce do wyjścia nie mam siły, więc wtedy zajmuję pierwsze napotkane wolne miejsce.  Tym razem to miejsce akurat było po środku między mamusią a synkiem, siedzącym przy oknie.  Gdybym ja była tą mamusią, to zarządziłabym przetasowanie, tak, żeby rodzinka siedziała w jednej trójce, skoro szans na dodatkowe wolne miejsce nie było, ale tej pani nic takiego nie przyszło do głowy. Przez cały lot rozmawiała z synkiem przy oknie, zresztą bardzo cichym i grzecznym, przed moją twarzą, podawała mu różne rzeczy i ogólnie zachowywała się tak, jakbym nie istniała. Jak mi uświadomiła najbliższa przyjaciółka, kobiety w pewnym wieku robią się przeźroczyste i niewidzialne, ale głównie dla facetów - nie wiedziałam, że również dla młodych matek!  Znosiłam to wszystko cierpliwie, nie robiłam uwag ani choćby min, nawet pomagałam synkowi, kiedy źle zapiął pas czy miał trudności z zasłonką okna, bo się zacięła, ale podobać to mi się nie podobało.

A jak już piszę o Wizzair, to muszę wspomnieć, że niektórym pasażerom, tym mniej obytym, wydaje się, że latając samolotem osiągnęli szczyt luksusu, więc opuszczają oparcia siedzeń, żeby pokazać, jacy są światowi, co powoduje, że siedzący w następnym rzędzie mają oparcie tuż przed nosem i za mało miejsca na stolik, itp, bo odległość między rzędami wynosi 30 cm. Ja nie narzekam, dostaję to, za co płacę, czyli miejsce mniej wygodne niż w autobusie, ale takie, które skutecznie dostarcza mnie do celu. Są tacy, którzy tego nie rozumieją i z tego wynikają niedogodności dla innych pasażerów (też objaw na temat?).

Wizyta

Dzisiaj na rogu mojej ulicy pojawił się Pan Premier, aby złożyć bukiet kwiatów pod tablicą upamiętniającą "Profesora Lecha Kaczyńskie...